Spekulacje już ruszyły na dobre. Zimowe okno transferowe zwykle jest mniej szalone niż to letnie, ale i zimą dochodzi do ciekawych ruchów personalnych w europejskiej piłce. Tak czy inaczej plotki o możliwych przenosinach Kevina De Bruyne z Manchesteru City do Atletico Madryt to szczyt absurdu.
Wypalony Cholo
Atletico Madryt zdaniem wielu słabnie od dłuższego czasu. Nie ma tam wysokiego morale, a Diego Simeone wypalił się i spoczął na laurach. To nie jest przypadek, że jest tyle szumu wokół Joao Felixa, który marzy o opuszczeniu Civitas Metropolitano.
Rewelacja w kadrze, w klubie zawód
Felix w katarskim mundialu spisał się nieźle, natomiast Antoine Griezmann okazał się rewelacją całego turnieju. Ale tak się składają, że gdy grają w klubie, to na ogół obaj zawodzą w stopniu niewiarygodnym.
Simeone ogranicza piłkarzy
Simeone zdaniem komentatorów ogranicza swoich piłkarzy. Jak to zatem możliwe, że teraz do Madrytu miałby trafić znakomity, wytrawny pomocnik, czyli Belg, będący liderem drugiej linii Manchesteru City? Przecież on dla Pepa Guardioli jest nieoceniony. No właśnie. To brzmi tak idiotycznie…
Socio Barcelony Michał Gajdek z tego zakpił, dodając, że chętnie zobaczyłby Kevida De Bruyne u Cholo na lewym wahadle. To byłaby kolejna piłkarska osobliwość, jakich Argentyńczyk pokazał już wiele fanom hiszpańskiej LaLiga Santander.
W rzeczy samej, De Bruyne pasuje do drużyny grającej futbol odważny, ofensywny, proaktywny, wizjonerski i wirtuozerski. Takim teamem jest Manchester City z całą pewnością, a Atletico to niestety śpiący kolos, który tkwi w letargu z winy swojego trenera. I istnieją obawy, że prędko to się nie zmieni, co z pewnością niepokoi fanów Rojiblancos.

