Josep Maria Bartomeu, który stał się persona non grata w Barcelonie, odszedł w niesławie ze stanowiska prezydenta tego klubu, tym razem żali się w katalońskiej prasie. W dzienniku „Mundo Deportivo” ukazał się absurdalny wywiad, w którym Bartomeu mówi także o… Messim.
Frustracja Messiego
Przypomnijmy, że Leo Messi toczył wojnę z władzami klubu, wysłał słynny „burofax” (specjalna metoda komunikacji biznesowej) w 2020 roku, by rozstać się z klubem po porażce z Bayernem w Lidze Mistrzów. Messi widział nie tylko dramat sportowy, ale też głęboki kryzys instytucjonalny.
A zatem Argentyńczyk znalazł się wówczas na ścieżce wojennej z ekipą rządzącą pana Bartomeu. A co teraz mówi ów nieszczęsny sternik klubu, którego następcą jest obecny – Joan Laporta?
Niemający nigdy dobrego zdania o Bartomeu socio Barcy – Michał Gajdek, który uczestniczył dotąd w wyborach na prezydenta klubu, przywołał ten wywiad dla „Mundo Deportivo”. A w nim pojawiają się takie rewelacje: Bartomeu twierdzi, że w 2018 roku chciał, żeby Leo Messi został mistrzem świata, ale złośliwi go za to zrugali. Ma o to żal do wielu osób, które w jego przekonaniu postąpiły nieładnie i nieuczciwie.
Ton nostalgiczny
Kolejna sprawa – to wypowiedź utrzymana w tonie nostalgicznym, padło wiele słów z rozrzewnieniem, gdyż Bartomeu uważa, że jego czasy były wspaniałe, a teraz jest inaczej, gorzej. Kuriozum? Jak najbardziej.
Okazał współczucie Koemanowi
Bartomeu współczuje też Ronaldowi Koemanowi, który jako trener Barcelony rozmienił się na drobne. Wcześniej miał status legendy, gdyż jako piłkarz strzelił przecież zwycięskiego gola w meczu z Sampdorią w 1992 roku, kiedy to Barcelona pierwszy raz sięgnęła po Puchar Europy.
Bartomeu uważa, że Koemanowi w ciągu miesiąca wypadła z gry dwójka kluczowych graczy: Leo Messi i Antoine Griezmann (notabene, gwiazdy obecnego mundialu). „Źli ludzie” tego nie mogli pojąć i niesłusznie zdaniem Bartomeu odsądzali biednego Holendra od czci i wiary.
Jak widać, choć już minęło dużo czasu od odejścia Bartomeu ze stanowiska, wciąż nie potrafi zdobyć się na refleksję, wciąż błądzi i nie potrafi myśleć samokrytycznie. Czasami, jak tym razem, ociera to się o absurd.

