Po meczu Argentyny z Chorwacją głośno jest z oczywistych względów o geniuszu Lionela Messiego. Był onegdaj niekochany, uważano swego czasu, że nie jest tym pibe, czyli chłopakiem z nizin społecznych (istotnie, rodzina Messiego to klasa średnia), realizującym się na boisku piłkarskim, ale zaskarbił sobie sympatię całego kraju. To on jest na ustach wielu rodaków, dużo mówi się o Julianie Alvarezie. W kadrze Alvarez jest wielki teraz, a w klubie (Manchester City), nie jest postacią wiodącą. Zapomina się tylko o pewnym twardzielu z linii obrony.
Ośmieszony Gvardiol – objawienie mundialu
Przeciwko Argentynie upokorzony mógł się czuć Josko Gvardiol, objawienie tego mundialu, 20-latek, który już teraz jest uznawany za lidera obrony Chorwatów. A to ciekawe, bo przecież doświadczony Dejan Lovren gra u boku zawodnika RB Lipsk.
W każdym razie Leo Messi wkręcił w ziemię gracza drużyny z Saksonii i to odbiło się szerokim echem na świecie. Inny środkowy obrońca jest niedoceniany, a gra w Argentynie.
Trzech graczy Argentyny zaliczyło komplet minut w katarskim czempionacie. Mowa o Emiliano Martinezie, Lionelu Messim i… Nicolasie Otamendim. Można powiedzieć, że ostatni z wymienionych, a więc rutynowany stoper jest w cieniu Enzo Fernandeza, Messiego czy Rodrigo de Paula, którzy mają udział w kreowaniu gry, ale ten, który odpowiada za destrukcję i bezpieczeństwo w tyłach, zasługuje na komplementy jak najbardziej.
Otamendi wnosi też dużo do drużyny jeśli chodzi o morale. Mówi, że zespół tworzy grupa 26 wojowników. To mobilizuje tę ekipę Lionela Scaloniego.
Bryluje w wielu statystykach
Proszę sobie to uświadomić: Otamendi plasuje się na drugiej pozycji w liczbie odebranych i przechwyconych piłek na mundialu, mało tego, dodajmy również, że lideruje w aspekcie liczby wybić piłki. Jest numerem jeden gdy chodzi o wygrane pojedynki w powietrzu. Doprawdy, to musi imponować.
Otamendi nie jest może najefektowniej grającym stoperem, który kojarzy się nam z nowoczesnym futbolem i nowoczesną rolą środkowego obrońcy, ale cóż – daje radę. A skoro liczby to potwierdzają, to wypada go pochwalić. Po prostu na to zasługuje.

