Nie od dziś wiadomo, że w Ameryce Południowej futbol jest traktowany jak religia. Przed mundialem w Katarze w Argentynie pogłębia się kryzys gospodarczy. Ale teraz nikt sobie nie zaprząta tym głowy. Politycy zabierają głos, by… wesprzeć kadrę, a gorycz z powodu stale rosnących kosztów życia zastępuje entuzjazm i nadzieja, że uda się zdobyć złoty medal.
Inflacja przekracza… 100%
Inflacja w Argentynie wręcz szaleje. W wielu krajach jest największa od kilku dekad, co wiąże się z licznymi czynnikami, jednym z nich z pewnością są konsekwencje wojny w Ukrainie: kryzys energetyczny i żywnościowy.
Niemniej my jako Polacy znamy przede wszystkim perspektywę europejską, słyszymy co najwyżej o sytuacji w USA, a proszę sobie wyobrazić, że Argentyńczycy zmagają się z inflacją, która według szacunków do końca roku będzie wynosić 105 procent. Co gorsza, prognozuje się, że w przyszłym roku nie nastąpi dobra zmiana, a zatem obniżenie tego wskaźnika. Przeciwnie – predykcje wskazują, że może sięgać… 130 procent.
Minister pracy o… mundialu
W tych okolicznościach argentyńska minister pracy przekonuje, że przez miesiąc nie będzie trzeba… pracować tak jak zawsze. Oto ta wypowiedź:
„Wiem, że trzeba pracować, ale miesiąc nic nie zmieni. Niech mundial będzie priorytetem. Popracujemy nad sytuacją, ale najpierw niech wygra Argentyna”.
W Argentynie kibicem jest także papież
Mimo że inflacja szaleje, teraz najważniejsze są mistrzostwa świata w Katarze. To podejście być może dla wielu szalone, ale nie dla Argentyńczyków. Tam niemal każdy będzie śledził kolejne występy ekipy Albicelestes.
Warto wspomnieć, że papież Franciszek to kibic San Lorenzo, ekipy z Buenos Aires. To nie jest wybór oczywisty, zważywszy, że w Argentynie w pierwszej kolejności wypada się opowiedzieć: jesteś za Boca Juniors czy za River Plate. Franciszek od 2008 roku, kiedy przypadło stulecie ukochanego przezeń klubu, jest jego honorowym członkiem.
Politycy to zagorzali kibice
Tomasz Wołek w książce „Dlaczego kochamy piłkę?” podkreślał, że pamiętny argentyński prezydent, a w zasadzie dyktator Juan Domingo Peron darzył ogromną sympatią jeden klub – Racing. Zasilał go finansowo, gwarantował liczne ulgi i przywileje, a na przełomie lat 40 i 50 sekował głównych rywali tego zespołu – River Plate i Banfield.
Z kolei demokratyczny prezydent Argentyny sprzed lat – Carlos Menem to kibic River Plate, które darzył gorącym uczuciem. Będąc przed laty z wizytą w Polsce, patetycznie wydeklamował historyczny hymn tego klubu. To jest miara fascynacji piłką nożna w Argentynie, która obejmuje także najważniejszych polityków, a de facto ludzi z różnych sfer społecznych.
Drużyna Scaloniego i wiara narodu
La Scalonetta, czyli drużyna Lionela Scaloniego budzi entuzjazm i nadzieję, że w końcu się uda. Dla Leo Messiego to będzie ostatni mundial. Po triumfie w Copa America Messi przełamał klątwę w reprezentacji i zamknął usta krytykom, którzy nazywali go pogardliwie „pecho frio”. To określenie ma dowodzić braku zaangażowania i determinacji zaobserwowanych u danego gracza.
Messi wierzy, że to będzie dla niego i dla Argentyny turniej przełomowy. Osiem lat temu Argentyńczycy mieli wielkiego pecha, gdy przegrali w finale MŚ w Brazylii z Niemcami, mimo że wypracowali sobie kilka wybornych szans bramkowych. Teraz wypada powalczyć o złoto, by ulżyć narodowi, który zmaga się z wielkimi gospodarczymi trudnościami. Ale ta wybitna piłkarska nacja na jakiś czas o nich zapomni i zostanie opętana wręcz przez futbol.

