
Pedri w roli fałszywego skrzydłowego po lewej stronie, Sergio Busquets i Frenkie de Jong razem w linii pomocy, powrót Ousmane’a Dembele, Alejandro Balde jako lewy obrońca mierzący się z Nico Williamsem – to nieoczywiste pomysły, które zadziałały. Xavi Hernandez zaskoczył kolejny raz. I tym razem Barcelona była drużyną kompaktową.
Zmiany na skrzydłach, Pedri jak… Iniesta – rotacje
W poprzednim meczu ligowym Barcy obaj skrzydłowi, a zatem Ansu Fati i Ferran Torres dali radę. Aż prosiło się, by w nagrodę za dobre występy zagrali znowu. Ale Xavi lubi zaskakiwać, więc mimo że w czwartek właśnie ci piłkarze rozegrali drugie dobre spotkanie (mieli też świetny fragment w klasyku, wtedy zaczęli mecz na ławce), a Raphinha i Ousmane Dembele ostatnio irytowali wielu kibiców chaosem w swojej grze, trener wysłał na lewe skrzydło przynajmniej na papierze… Pedriego (tak kiedyś grał Andres Iniesta), Pedri tym razem nie zachwycił, ale pracował ciężko, tak jak zawsze. Grał solidnie. Prawą flankę obsadził Ousmane Dembele i wreszcie nastąpiło jego przebudzenie – gol i trzy asysty. Wiele osób uważa, że to był najlepszy występ Francuza w barwach Barcelony. Xavi zaskoczył wyjściową jedenastką, bo zdaje sobie sprawę z konieczności rotowania składem, czemu dał wyraz już przed meczem podczas konferencji prasowej.
Busquets i Frenkie mogą grać razem
Linia pomocy też była zestawiona bardzo ciekawie. Po El Clasico znaczna część barcelonismo domagała się odstawienia Sergio Busquetsa na dłuższy czas. Rzeczywiście, przeciwko Villarrealowi, czyli w kolejnym meczu nie zagrał. Wtedy pivotem był Frenkie de Jong, który oczarował kibiców, ale tym razem Xavi znalazł miejsce dla dwóch „szóstek”. Busquets nie był już tak elektryczny, natomiast Frenkie potrafił dodać coś ekstra. Wiadomo, że lubi „połykać” przestrzenie na boisku, pokonując z piłką kolejne metry. Nic dziwnego, że i tym razem zaprezentował ten atut. Ponadto zaliczył asystę drugiego stopnia przy golu Ferrana Torresa. Ten nieoczekiwany duet pomocników Busquets-Frenkie spisał się znakomicie. A trójkę w środku pola uzupełniał Gavi, który musiał zejść z boiska już w pierwszej połowie w wyniku kontuzji. Franck Kessie, który go zastąpił, do tej pory nie miał wielu szans, by pokazać swoje umiejętności, niemniej dziś, grając w większym wymiarze czasowym, nie spełnił oczekiwań. Wyglądał jak ciało obce, był bezbarwnym graczem. Wyróżniał się dziś tym in minus.
Balde zatrzymał Nico Williamsa
Alejandro Balde zagrał jak profesor. Wyłączył z gry przebojowego Nico Williamsa, który w pewnym momencie, widząc swoją bezsilność w pojedynkach z tym zawodnikiem, przeniósł się na lewą flankę, by tam starać się coś zdziałać. Balde bawił się na boisku, założył też siatkę starszemu z braci Williamsów – Inakiemu. Dał się we znaki Oscarowi de Marcosowi, brawurowo go mijając. Potwierdziło się, że na mecze z rywalami spoza europejskiej czołówki jest jak znalazł. Jordi Alba odpoczywał, a trener dzięki Balde ma dodatkową opcję.
Bezbarwny Fati
Tym razem to był koncert Dembele, ale drugi ze skrzydłowych – Raphinha nie pojawił się na boisku (do tej pory na ogół tworzyli duet podstawowych skrzydłowych). To sygnał dla niego. Znamienne, że Xavi wolał zastosował eksperymentalny manewr z Pedrim jako fałszywym skrzydłowym. Ansu Fati, który liczył na występ od pierwszej minuty, gdy znalazł się już na murawie po przerwie, to tym razem raził niedokładnością w przyjęciu piłki.
Lewandowski zachwycił znowu, powtórka cudownego gola
Kibiców Barcy, co oczywiste, może cieszyć kolejny znakomity występ Roberta Lewandowskiego. Asysta, czyli centra na nos do Ousmane’a Dembele i gol poprzedzony wymanewrowaniem jednego z obrońców rywali, co przypomniało jego zachowanie z meczu z Villarrealem, to coś imponującego.
Pech grającego coraz lepiej Roberto
Fanów katalońskiej drużyny martwić może kontuzja Sergiego Roberto, który grał coraz lepiej. Znowu pokazywał się w fazie ofensywnej, co zaowocowało jego golem. A to, że Xavi sugeruje mu, by częściej ruszał do przodu, widzieliśmy już w Lidze Mistrzów (asysta przy golu Dembele w meczu z Interem na Camp Nou). W każdym razie po meczu z Athletikiem w Barcelonie nie ma już minorowych nastrojów. To już drugie spotkanie ligowe z rzędu, w którym Barca pokazała klasę, a nie mierzyła się ze słabeuszami…
