Andrew Wiggins, mistrz NBA z Golden State Warriors i jedna z najjaśniejszych postaci zespołu, wyraził niepopularną opinię o szczepionkach przeciwko COVID-19. Koszykarz uważa, że wprowadzone zasady epidemiczne sprawiły, iż pośrednio został przymuszony do przyjęcia preparatu.
Wiggins długo nie przyjmował szczepionki przeciwko koronawirusowi. We wrześniu 2021 roku próbował nawet uzyskać specjalne zwolnienie z obowiązku szczepienia, powołując się na względy religijne. Władze NBA na to nie przystały.
Jak zapewnia, nie jest tzw. antyszczepionkowcem i nie uważa, że szczepionki przeciwko COVID-19 to część większego spisku. Wskazuje natomiast, że każdy powinien mieć wolność wyboru, a w jego przypadku nie do końca tak było.
Bez przyjęcia preparatu nie mógłby grać w zdecydowanej większości meczów. W San Francisco, gdzie domowe mecze rozgrywa Golden State Warriors, niezaszczepieni nie mieli prawa wejść na halę sportową. Podobne przepisy obowiązywały w wielu innych amerykańskich stanach. NBA z kolei ogłosiła, że każdy zawodnik, który nie przestrzega lokalnych zasad dotyczących COVID-19, nie będzie mógł grać w tych meczach.
Wiggins szczepionkę ostatecznie przyjął w październiku ub.r. W rozmowie z Markiem Carmanem na kanale FanSided wraca do tamtych wydarzeń. I nie wspomina ich najlepiej.
– Jeśli chodzi o moje ciało… po prostu nie lubię wciskać wszystkiego do mojego ciała. Nie podobało mi się, że to nie był mój wybór. Nie podobało mi się, że miałem tylko dwie opcje: albo przyjmuję szczepionkę, albo nie gram – powiedział otwarcie Wiggins.
To dość niepopularna opinia. Nawet jeśli wielu zawodników pokątnie uważa podobnie, jak gwiazdor GSW, to raczej zachowują tego typu oceny dla siebie. Tymczasem Wiggins powiedział to publicznie, a jego słowa cytują właśnie największe media w USA.
Sportowo Wiggins nie może jednak narzekać. Gdyby szczepionki nie przyjął, prawdopodobnie opuściłby wiele spotkań, jak chociażby Kyre Irving z Brooklyn Nets, który postawił się okoniem i nie zaszczepił. Tymczasem Kanadyjczyk był jednym z najlepszych zawodników Golden State Warriors i poprowadził zespół do tytułu mistrzowskiego NBA. Po raz pierwszy w karierze wystąpił także w meczu gwiazd najlepszej koszykarskiej ligi na świecie. Jednak, mimo doskonałego sezonu, szczepienia przeciwko COVID-19, a raczej zasady wprowadzone w związku z pandemią, wciąż spędzają mu sen z powiek i postanowił, że nie będzie gryzł się w język.
