- Reklama -
Legia zremisowała ze Śląskiem Wrocław w meczu 6. kolejki PKO Bank Polski Ekstraklasy 1:1. Strzelcem gola jest Rafał Adamski.
Dla stołecznego klubu to spotkanie miało wyjątkowy charakter. Było jednocześnie pożegnaniem Artura Jędrzejczyka, najbardziej utytułowanego zawodnika w historii klubu, który na symboliczną minutę po raz ostatni pojawił się na murawie w barwach Legii Warszawa.
Po końcowym gwizdku odbyła się oficjalna ceremonia z udziałem zawodników, sztabu szkoleniowego, władz oraz przedstawicieli klubu. W wyjątkowy sposób Artura Jędrzejczyka pożegnali również kibice, którzy przygotowali oprawę, będącą wyrazem uznania i podziękowania za wszystkie lata spędzone przy Łazienkowskiej.
– Jestem dumny, że mogłem poprowadzić Legię w tak wielkim meczu. Żegnaliśmy wybitnego piłkarza Legii i całej polskiej piłki. Trudno zastąpić takich ludzi. Chcielibyśmy być tacy jak Artur Jędrzejczyk – drużyną z charakterem, która się poświęci, ma pasję, jest zdeterminowana i ma jakość. Niestety, w pierwszej połowie nam tego zabrakło, a w drugiej było już znacznie lepiej. Nie jest łatwo być Arturem. Kibice stanęli na wysokości zadania. Dobrze, że wyszliśmy z twarzą, bo słabo gdyby Artur zapamiętał, że jego ostatni mecz to porażka – skomentował trener Papszun.
– Nie trzeba było mnie namawiać, ale bardziej wyszedłem z taką inicjatywą, aby Artur zaczął od początku. W końcówce mogło być to trudne. Wiedzieliśmy, że kibice przygotowują dla niego tę pierwszą połowie. To wszystko było przemyślane. Mecz, w którym Artur się żegna z kibicami, miał być mu dedykowany i tak było. Gratuluję klubowi, że potrafił to godnie zorganizować.
– Rafał Adamski jest zawodnikiem nieobliczalnym. Można się po nim spodziewać takich goli, jak dziś, ale i tak słabej gry jak w Gliwicach. To jest chłopak, który dopiero grał w pierwszej lidze, więc potrzeba czasu. Adamski umie się znaleźć w dogodnych sytuacjach. Bramka była w naszym stylu – dynamiczna po dośrodkowaniu z odpowiedniej przestrzeni. Ciężko było się przed tym wybronić. Jak Kuchta, to bardzo dobry zawodnik i było to widać. Potrzeba mu jeszcze zrozumienia naszej gry w ofensywie. Stworzyliśmy sobie cztery dogodne sytuacje, więc nie było źle.
– Robimy wszystko co jest dozwolone. Jeśli ktoś ma do nas zastrzeżenia, to trzeba uwagi kierować do odpowiednich komisji. Ja mam podejście takie, aby zrobić wszystko i pomóc zespołowi. Dzisiejszy mecz nas trochę przerósł mentalnie, bo zawodnicy do końca tego nie zrozumieli. Śląsk zagrał bardzo dobry mecz. Pokazał jakość, o której widzieliśmy. Akcja, po którym był karny była znakomita. Dobra też była sytuacja, którą wybronił Otto. Pod koniec meczu zabrakło im sił i upadła organizacja. Właśnie wtedy zaczęliśmy dobrze atakować. Otto duża klasa. Wcześniej nie był zadowolony, bo w Gliwicach puścił gola i nie miał z czego poprawić oceny. Kapitalny bramkarz, ale z kolei jak ma bronić, to pozytyw dla jego mentalności. To może być w przyszłości duży transfer.
– Śląsk nas nie zaskoczył, ale to my sami siebie zaskoczyliśmy. Za dużo było prostych błędów. Akcje trzeba było przyspieszać wyżej. Śląsk nie tracił tak banalnie piłkę i miał większą kulturę gry od nas w pierwszej połowie. Dobrze, że taki mecz za nami. Była duża presja, aby wygrać. Trzeba podkreślić też dzisiejsze zmiany – Urbański i Szczepaniak, który jest wychowankiem. Inwestujemy w młodzież i dajemy im szansę. Wreszcie zaczyna to wyglądać tak, jak powinno.
– Graliśmy duży mecz i była presja, którą na drużynę nałożyłem. Chciałem, aby Artur zapamiętał to spotkanie, tak jak swoją całą karierę. Mamy mało czasu, bo gramy we wtorek i trzeba jutro przeanalizować mecz.
Artur Jędrzejczyk dodał:
– Może po mnie nie było tego widać, ale w środku naprawdę miałem bardzo ciężkie myśli. Widząc to wszystko, do tego rodzina i świadomość, że mogę jeszcze tutaj, tak jak wspomniałem wcześniej, potrenować, zrobić jeszcze jedno zdjęcie, przeżyć to wszystko i przygotować się do tego… Czasem nawet zapomina się, co powiedzieć w takich chwilach, bo nie zawsze to wszystko do nas dociera. Ale cieszę się, że nastąpiło to pożegnanie. To coś niesamowitego i na pewno zostanie ze mną do końca życia. Warto dla takich chwil zostawić kawał zdrowia i siebie.
– Wczoraj też rozmawiałem z trenerem o tym, jak to wszystko ma wyglądać. Oczywiście, byłem otwarty na wszystkie opcje. Chciałbym też podziękować całej drużynie i sztabowi za to, że było mi dane pożegnać się i wystąpić, bo to jest dla mnie bardzo ważne. Szkoda jedynie, że mecz zakończył się remisem, ale chłopaki walczyli do końca i to jest najważniejsze. Uważam, że to dobry początek sezonu i czekamy na kolejne mecze.
– Będę tutaj oczywiście przychodził i będę starał się być jak najbliżej klubu. Teraz będę miał więcej czasu na przemyślenie, co dalej.
– Mam nadzieję, że będziemy się razem cieszyć z mistrzostwa. Wierzę w to i mam wielką nadzieję, że tak będzie.
– Szczerze, przez te dwa miesiące chciałem odpocząć od wszystkiego i trochę więcej czasu spędzić z rodziną, bo wiem, że wcześniej te weekendy nie były wolne. Teraz można powiedzieć, że trochę szukam siebie. Te pierwsze tygodnie były ciężkie, bo jesteś przyzwyczajony przez 20 lat grania w piłkę do tego, że rano wstajesz, jedziesz na trening, a teraz tego jakby nie było.
– Pewnie w najbliższym czasie dowiecie się, co będę robił. Może zrobię jakieś papiery trenerskie, zobaczymy. Miałem bardzo wielu trenerów i mogłem się od nich wiele nauczyć, więc mam nadzieję, że też będę mógł z tego skorzystać.
– Jest jakaś opcja, są jakieś rozmowy. Zawsze jestem otwarty. Nigdy nie miałem problemu z górą, dlatego zobaczymy. Nie chcę na razie niczego mówić, bo chcę też chwilę odpocząć od tego wszystkiego.
– Grasz po to, żeby zdobywać i podnosić puchary. Tutaj udało mi się to zrobić wielokrotnie, więc z tego jestem najbardziej zadowolony. To są najpiękniejsze chwile dla piłkarza. Tego się nie zapomina, to zostaje z tobą. To są jedne z najlepszych wspomnień, jakie mam przy Łazienkowskiej.
– Jesteś głodny tego mistrzostwa, więc chyba to pierwsze jest szczególnie wyjątkowe. Choć nie mówię, że kolejne przychodziły z łatwością, ale to pierwsze, kiedy masz już jakieś osiągnięcie i możesz cieszyć się z mistrzostwa, to są chwile, których się nie zapomina. Później, wiadomo, feta i świętowanie z kibicami – tego też się nie zapomina.
Legia Warszawa – Śląsk Wrocław 1:1 (0:1)
Bramki: Adamski (94′) – Samiec – Talar (35′ rz.k)
Kartki: Wszołek (90+2′) – Shabani (41′), Rosiak (90+5′)
Legia Warszawa:
Hindrich – Piątkowski, Augustyniak, Deziel Jr (Rajović 85′) – Wszołek, Jędrzejczyk (Kapustka 2′), Arreiol (Szczepaniak 76′), Vinagre, Sevcik (Urbański 46′) – Zjawiński, Kuchta (Adamski 77′)
Śląsk Wrocław:
Niemczycki – Matasenko (Szala 82′), Ba, Malec, – Rosiak, Shabani (Yriarte 64′), Tomasiewicz, Llinares – Samiec-Talar, Marjanac, Dembele (Banaszak 69′).
GIGA plakat Mbappe i terminarz Ekstraklasy na całą stronę TYLKO w nowym GIGA Sporcie!
Musisz Go mieć!!!

- Reklama -