Grand Prix Holandii na torze Zandvoort dostarczyło kibicom Formuły 1 ogromnych emocji. Wyścig rozpoczął się od dramatycznego wypadku lokalnego bohatera, Maxa Verstappena, a później przyniósł walkę o zwycięstwo pomiędzy McLarenem i Mercedesem. Ostatecznie najlepszy okazał się Lando Norris, który odniósł drugie zwycięstwo z rzędu. Drugie miejsce zajął lider mistrzostw Kimi Antonelli, a na najniższym stopniu podium stanął George Russell.
Na samym początku wyścigu Max Verstappen startujący z siódmego pola, stracił kontrolę nad swoim Red Bullem w ostatnim sektorze toru. Samochód wpadł w poślizg i uderzył w bandę, poważnie uszkadzając przednią część bolidu.
Dalsza część wyścigu była przede wszystkim pojedynkiem strategii. Zmienna sytuacja na torze i różnice w stanie opon sprawiały, że kolejność w czołówce wielokrotnie się zmieniała.
Antonelli przez długi czas znajdował się w komfortowej sytuacji, ale Norris nie zamierzał odpuszczać. Kierowca McLarena otrzymał ogromną szansę dzięki późniejszemu zjazdowi po świeże opony. To właśnie świeżość ogumienia okazała się kluczowa w końcowej fazie wyścigu.
W końcu Norris zaatakował Antonellego i skutecznie odzyskał prowadzenie. Niedługo później wyprzedził również Lewisa Hamiltona, który w tym momencie znajdował się na torze bez ostatniego pit stopu. Brytyjczyk z McLarena nie oddał już pierwszej pozycji.
Dużo działo się również za plecami zwycięzcy. George Russell przez znaczną część końcówki wyścigu znajdował się przed swoim zespołowym partnerem, Kimi Antonellim. W Mercedesie uznano jednak, że młody Włoch ma zdecydowanie lepsze tempo i świeższe opony.
Zwycięstwo w Zandvoort ma dla Norrisa duże znaczenie również w kontekście klasyfikacji mistrzostw świata. Brytyjczyk wykorzystał problemy rywali i zdobył kolejne ważne punkty.
Tegoroczne Grand Prix Holandii miało również symboliczne znaczenie. Wyścig na Zandvoort był ostatnim zaplanowanym w kalendarzu Formuły 1.
Nowy GIGA Sport już jest w całej Polsce!
