Mistrz świata wygrał po emocjonujacym finiszu

-

- Reklama -

Belg pokonał dystans Gran Fondo, czyli 114 kilometrów w 2:36:11. Drugi na mecie Łukasz Podolski przegrał dosłownie o grubość koła. Trzeci w tej grupie był Bartłomiej Sikorski.

Obecność „emerytowanego” mistrza świata na warszawskim etapie klasyka była ogromnym magnesem dla miłośników amatorskiego ścigania. Gilbert przyjechał do stolicy na zaproszenie firmy Ekoi, której jest ambasadorem. Pierwotnie miał wystartować na krótszym dystansie, ale ostatecznie zdecydował się na jazdę z najlepszymi amatorami. Na mecie bardzo chwalił współpracę na trasie i ich siłę.
To był mocny wyścig. Bardzo szybka trasa. Do sześćdziesiątego kilometra jechaliśmy razem, a potem zobaczyłem że wielu zawodników już odczuwa zmęczenie i dołączyłem do ucieczki zainicjowanej przez Przemka Niemca. Najpierw to była duża grupa, a potem jechaliśmy już w czwórkę. Bardzo dobra organizacja, super wyścig.

W grupie finiszującej razem z Gilbertem był Łukasz Podolski, który na ostatnich metrach mocno naciskał na Belga zmuszając go do ostrego sprinterskiego finiszu.
To coś wspaniałego, mam gęsią skórkę, taka rywalizacja z mistrzem świata, to jest fantastyczne doświadczenie. Jestem podekscytowany i szczęśliwy. Znam możliwości Philippe i wiedziałem, że nie pozwoli się wyprzedzić, ale z takim mistrzem przegrać, to jak wygrać.

- Reklama -

Kamila Mróz z Gdańska, to zwyciężczyni PZU Gran Fondo Warszawa w kategorii kobiet na najdłuższym dystansie. Pokonanie 114. kilometrów zajęło jej 2:37:44.
Fajny wyścig, dobrze zabezpieczony. Jestem bardzo zadowolona, bo w Poznaniu też wygrałam, więc widać że trzymam formę. Choć tu było bardzo szybko, bo jechałam ze średnią prędkością 44 km/h, więc w tym wietrze to nawet niebezpiecznie. Ale dojechałam cała i wygrałam.

Przed zawodnikami ścigającymi się na dystansie Gran Fondo na Moście Świętokrzyskim, na którym stanęła meta wyścigu, pojawili się finiszerzy Medio Fondo. Uczestnicy jechali dokładnie na tej samej trasie, na której rywalizowali kolarze Gran Fondo, ale do pokonania mieli tylko jedną pętlę.

Nie do pokonania Rafał Majka

Na starcie tego dystansu stanęła jeszcze jedna wielka gwiazda warszawskiego wyścigu – Rafał Majka. Polski kolarz, który jest ambasadorem akcji Rowerowa Polska PZU, jechał bez numeru startowego, dlatego jego wynik nie liczył się w klasyfikacji zawodów, jednak na mecie Medio Fondo był bezapelacyjnie najszybszy.
Przyjechałem sobie tu potrenować, więc wielki szacunek dla chłopaków za cały wyścig i finisz. Jechali bardzo szybko, aż byłem zdziwiony. Średnia była powyżej 42 km/h. Była na prawdę bardzo dobra zabawa.

- Reklama -

Przemysław Łoboda, choć na mecie był drugi, to w oficjalnej klasyfikacji został zwycięzcą Medio Fondo. Po pokonaniu 85-kilometrowej trasy i sprinterskim finiszu, dziękując Rafałowi Majce żartował, że trening Rafała, to dla pozostałych mocne sportowe wyzwanie.
Jazda z takim mistrzem jak Rafał to zaszczyt i spełnienie sportowego marzenia. Miał tu jechać Gilbert na średnim dystansie, ale pojawił się Rafał i to jeszcze lepsze.

Bezkonkurencyjna wśród pań na tym samym dystansie była Monika Wojciechowska. Zwyciężczyni w kategorii kobiet, tłumaczyła że wiatr rozdawał karty podczas wyścigu.
Wiało mocno, ale to panie dziś dyktowały warunki. Panowie pomagali, ale to dziewczyny dawały czadu. Jestem zaskoczona wygraną, bo po kraksie trochę czasu zajęło aż się pozbierałam. Jestem bardzo szczęśliwa, to zwycięstwo to także zasługa mojej trenerki – Ani Szafraniec – Rutkiewicz, która przygotowała mnie do tego startu.

Wspomniana Anna Szafraniec – Rutkiewicz także dziś stanęła na starcie wyścigu. Ambasadorka PZU Gran Fondo Series niestety musiała się wycofać po kilku kilometrach ze względu na defekt roweru. Wyścig ukończyli jednak dwaj inni znakomici kolarze i ambasadorzy serii Przemysław Niemiec i Jarosław Marycz.
Było szybko, chłopaki prezentują wysoki poziom. Ale doświadczenie z zawodowego peletonu pomogło mi poradzić sobie w tych wietrznych sektorach, bez defektu i udziału w kraksie w pierwszej grupie dotarłem do mety.

Dawno się nie ścigałem na takim poziomie, była fajna jazda. Generalnie nie chce mi się już ścigać, ale parę takich akcji miałem, parę razy ta adrenalina była i nawet zainicjowałem ucieczkę z której było zwycięstwo.

Tradycyjnie w ramach wyścigów serii PZU Gran Fondo wystartowała także grupa uczestników jadących na dystansie Family Fondo. To bardziej rajd rowerowy niż zawody sportowe, choć Filip Arciszuk, który pierwszy dotarł do mety, tłumaczył że to tylko przetarcie przed przyszłorocznym ściganiem.

To był krótki dystans, ale jechało się dobrze. Za rok będę już pełnoletni i planuję start w Medio Fondo, albo nawet Gran Fondo. Dziś jestem zadowolony z mojej postawy.

W wyścigu wystartowała także influencenka – Ewa Makówka znana lepiej jako Makówka Music. Ukończyła dystans Gran Fondo na odległym miejscu. Jednak swoją pozycję planuje poprawić w Toruniu, podczas kolejnej edycji PZU Gran Fondo Series.
PZU Gran Fondo Toruń zaplanowane są na 6 września. Zapisy już trwają. Tam rywalizacja rozpocznie się i zakończy na Bulwarach Filadelfijskich nad Wisłą. Najdłuższy dystans zaplanowany w Toruniu to 110 kilometrów. Medio Fondo będzie liczyć tylko 68 kilometrów.

Łapcie GIGA Sport

- Reklama -

UDOSTĘPNIJ