San Antonio Spurs wrócili na zwycięską ścieżkę. Ostrogi pokonały we własnej hali Memphis Grizzlies 126:119, co jest ich trzecim zwycięstwem w czterech ostatnich spotkaniach.
Jeremy Sochan przebywał na parkiecie przez 18 minut. Polak zdobył 11 punktów i miał sześć zbiórek, dwa przechwyty oraz jedną asystę, trafiając aż pięć z sześciu swoich rzutów z gry (83%).
Obie ekipy podeszły do tego spotkania w nieco okrojonym zestawieniu. Ostrogi cały czas muszą radzić sobie bez Victora Wembanyamy i Stephona Castle’a, z kolei po stronie Memphis zabrakło m.in. Ja Moranta, Brandona Clarke’a czy Scotty’ego Pippena Jr’a.
Przez kilka pierwszych minut rywalizacji gra toczyła się głównie kosz za kosz, choć z lekkim wskazaniem na gospodarzy, którzy co chwilę osiągali nieznaczną przewagę (25:24).
Kiedy Sochan pojawił się już na parkiecie, to od razu zaznaczył swoją obecność. Najpierw wykorzystał podanie Dylana Harpera i szybko zdobył swoje pierwsze punkty tej nocy, by już w kolejnej akcji zaliczyć przechwyt. Chwilę później, znów przy wyniku remisowym, raz jeszcze trafił spod kosza i ponownie wyprowadził Spurs na prowadzenie (33:31).
Grizzlies rozpoczęli drugą odsłonę od serii punktowej 12:2 autorstwa Johna Konchara, Zacha Edeya oraz Cama Spencera (44:38). Po raz kolejny świetną zmianę dał Jeremy, który po zameldowaniu się w grze zaliczył kolejny przechwyt, by kilka sekund później zakończyć akcję wsadem po podaniu alley-op od Devin Vassella (44:44). Sochan wywiązywał się również ze swoich obowiązków w defensywie, dokładajac zbiórkę za zbiórką.
Kiedy 22-latek opuścił już parkiet, wynik jeszcze przez kilka minut oscylował w granicach remisu. Na wysokości zadania stanęli jednak Carter Bryant i De’Aaron Fox, którzy zapewnili Ostrogom prowadzenie do przerwy (63:59). Choć gracze San Antonio byli zdecydowanie mniej skuteczni z gry od swoich rywali (48% w porównaniu do 57%), to wykorzystywali swoje okazje zza łuku (50% do 39%), co stanowiło w pierwszej połowie główną różnicę.
Po powrocie na parkiet żadna ze stron znów nie była w stanie przejąć inicjatywy przez dłuższą chwilę. Dopiero moment nieuwagi i kilka niecelnych rzutów w wykonaniu Grizzlies sprawiły, że podopieczni Mitcha Johnsona zdołali odskoczyć na siedem oczek (78:71). Przyjezdni momentalnie zniwelowali jednak wszelkie straty i znów znajdowali się w zasięgu jednego posiadania.
W kluczowym momencie ofensywną zbiórką i dobitkę niecelnego rzutu partnera zaliczył Jeremy Sochan, który w kolejnym ataku Ostróg był faulowany przy swoim rzucie, po czym skutecznie wyegzekwował akcję 2+1 (92:88). Grizzlies jednak nie odpuszczali i to oni – również za sprawą trzypunktowego zagrania, ale w wykonaniu Spencera – objęli prowadzenie w ostatniej akcji trzeciej kwarty (97:98).
Po trwającej dłuższą chwilę wymianie ciosów Spencer znów zaliczył serię trafień, która wyprowadziła Memphis na siedmiopunktowe prowadzenie (101:108). Za odrabianie strat szybko wziął się jednak Keldon Johnson, a kiedy zza łuku trafił jeszcze Dylan Harper, a chwilę później dołożył dwa kolejne oczka spod kosza, to Spurs ponownie mieli skromną przewagę (110:108).
Kluczowy dla końcowego rezultatu okazał się fragment, w którym na nieco ponad minutę przed ostatnią syreną pięć punktów z rzędu zdobył Fox (122:115). Oba zespoły stawały następnie regularnie na linii rzutów wolnych i skutecznie wykorzystywały wszystkie z nich. Dopiero kiedy w ostatnim ataku Memphis Fox przechwycił piłkę od Kentaviousa Caldwell-Pope’a, losy spotkania były już przesądzone.
– Dobrze widzieć, jak każdy dokłada coś od siebie, ale Jeremy był dziś świetny. Jego energia była widoczna. Już w pierwszych minutach, kiedy wszedł na parkiet, wymusił przechwyt, atakował kosz, przenosił piłkę z jednej na drugą stronę parkietu i utrzymywał tempo w wyprowadzaniu ataku. Zagrał naprawdę świetny mecz – mówił na pomeczowej konferencji prasowej trener Mitch Johnson.
De’Aaron Fox zaliczył świetny występ, ale to Harrison Barnes był tej nocy najlepszym punktującym Ostróg z dorobkiem 31 oczek, pięciu zbiórek i pięciu asyst. Po stronie Grizzlies wyróżnił się przede wszystkim Cam Spencer, zdobywca 21 punktów.
Ostrogi rozegrają teraz trzy wyjazdowe spotkania, po czym czeka ich również wyjazdowy pojedynek z Los Angeles Lakers w ramach ćwierćfinału rozgrywek NBA Cup. W przypadku zwycięstwa, Spurs awansują do finałowego etapu, który zostanie rozegrany w Las Vegas.
Najlepsze akcje Spurs z końcówki meczu przeciwko Grizzlies: https://youtu.be/bU5lXzxmD0M?si=jqUd7whzXrcQhCAZ
Kolejne spotkania San Antonio Spurs:
3/4 grudnia (noc z środy na czwartek): Orlando Magic – San Antonio Spurs; godz. 1:00
5/6 grudnia (noc z piątku na sobotę): Cleveland Cavaliers – San Antonio Spurs; godz. 1:30
8/9 grudnia (noc z poniedziałku na wtorek): New Orleans Pelicans – San Antonio Spurs; godz. 2:00
10/11 grudnia (noc z środy na czwartek): Los Angeles Lakers – San Antonio Spurs; godz. 4:00
17/18 grudnia (noc z środy na czwartek): San Antonio Spurs – Washington Wizards; godz. 2:00.
Gwiazdy NBA w najnowszym GIGA Sporcie:

