Ferran Torres wyszedł na prostą, odzyskał pewność siebie i strzela gole dla Barcelony w LaLiga. W poprzednim sezonie zarzucano mu brak skuteczności. W ten wszedł z rozmachem. Zdobył bramkę tydzień temu, po asyście Roberta Lewandowskiego, w meczu z Cadiz, a wczoraj trafił przeciwko Villarrealowi tuż po wejściu z ławki.
Rzecz w tym, że Ferran, który miał udany okres przygotowawczy, nie może „wskoczyć” do wyjściowej jedenastki Barcy. Upór Xaviego w tej kwestii zadziwia fanów katalońskiej drużyny od pewnego czasu. Xavi nie potrafi należycie docenić rewelacyjnej gry Ferrana, który na boisku melduje się w zasadzie wyłącznie jako zmiennik. Ale zawodnik Barcy nie podłamuje się tym i robi swoje i tak. A kibice są pod ogromnym wrażeniem jego gry.
W meczu z Villarrealem Ferran po kilku minutach spędzonych na murawie wpisał się na listę strzelców, miał wejście smoka, a dodajmy, że mógł zaliczyć też asystę w końcówce, lecz Robert Lewandowski w sytuacji sam na sam z bramkarzem przegrał ten pojedynek z golkiperem Villarrealu.
Bez wątpienia od Ferrana bije pozytywna energia, jest bardzo aktywny, gdy wchodzi na boisko, wręcz hiperaktywny… W oczy rzuca się determinacja, co nie było dotąd takie oczywiste, zważywszy na jego problemy w sferze mentalnej. Jednak spotkania z psychologiem, do czego przyznał się sam zawodnik, w dużej mierze pozwoliły odzyskać mu równowagę mentalną.
Ferran swego czasu był chwalony za boiskową inteligencję, czytanie gry. Owszem, on niewątpliwie rozumie, jak należy się ustawić, jaką przestrzeń na placu gry zająć. To było niezwykle istotne, ale fanów Barcelony cieszy nade wszystko to, że Torres znowu dowodzi, iż umie także strzelać gole i ma ten instynkt snajpera co się zowie.
Czytaj w GIGA Sport!!!

