Jednocześnie kochany i nienawidzony, wychwalany i poniżany, mieszany z błotem i noszony przez kibiców na rękach. Tak mniej więcej wygląda sytuacja Dużego Roma. Właśnie pod tym pseudonimem wypłynął na głębokie wody europejskiej piłki. Seniorską karierę rozpoczął jako zawodnik belgijskiego Anderlechtu. Już jako młody zawodnik zachwycał skutecznością w zdobywaniu bramek. Dla dorosłej drużyny trzydziestoczterokrotnego mistrza Belgii zdobył 41 bramek w 98 meczach. Zwrócił uwagę londyńskiej Chelsea, która postanowiła go wykupić. Rozegrał tam 12 spotkań, w których nie zdobył żadnej bramki. Postanowiono wypożyczyć go do West Bromich Albion, w którym powrócił do formy i strzelił 17 bramek w 38 spotkaniach. Co ciekawe, 3 bramki zdobył w meczu z Manchesterem United. Okoliczności tego spotkania były niecodzienne. Był to ostatni mecz legendarnego trenera, Sir Alexa Fergusona. Spotkanie numer 1500 w jego owocnej karierze skończyło się wynikiem 5-5. Po tym szalonym spotkaniu Belg widniał na okładkach gazet obok Szkota.
Wrócił do Chelsea, skąd został ponownie wypożyczony. Tym razem zasilił szeregi Evertonu. Powoli wyrabiał swoją markę na angielskich boiskach. Był skuteczny i rzadko kiedy miał gorsze okresy. Trenerzy go lubili, gdyż poza skutecznością wyróżniał się boiskową inteligencją. Umiejętnie wykorzystywał swoje atuty, czyli 190 centymetrów wzrostu oraz krępą budowę ciała. Potrafił skupić uwagę dwóch obrońców, przez co jego koledzy mieli ułatwiony dostęp do bramki. Asystował, strzelał i rozgrywał.
Następnym przystankiem na drodze podboju angielskich boisk był Manchester United. 42 gole w 96 meczach to dobry wynik, lecz dla fanów było to za mało. Czerwone Diabły wciąż nie mogły się pozbierać po utracie Fergusona, a tamten okres należy do jednego z najsuchszych jeśli chodzi o trofea. Lukaku został wygnany z Old Trafford, lecz znalazł się ktoś, kto przyszedł mu z pomocą.
Belg zakochał się w Mediolanie. W wielu wywiadach przyznawał, że gra w Interze jest jak spełnienie marzeń. Kibice go szanowali, śpiewali o nim piosenki, a on sam dawał im mnóstwo radości, zasypując przeciwników gradem bramek. Strzelił ich 64. Co w takiej sytuacji może pójść nie tak? To zapewne chcieliby wiedzieć kibice mediolańskiego zespołu. Romelu Lukaku po raz kolejny zasila szeregi Chelsea. Była to decyzja przynajmniej dziwna, głównie z tego powodu, że parę miesięcy po przeprowadzce do Londynu Lukaku udziela kontrowersyjnego wywiadu. Otwarcie przyznaje, że jego serce zostało w Mediolanie, a Inter jest tym zespołem, w którym chciałby grać. Kibice Chelsea byli rozwścieczeni. Nie chcieli farbowanego lisa w swoim zespole. Całe szczęście dla Belga sytuacja obróciła się korzystnie. Inter postanowił go wypożyczyć, lecz tym razem kibice byli już nieco uważniejsi w dobieraniu słów do swoich przyśpiewek. Mieli oko na Lukaku, gdyż coś zaczynało nie pasować. Belg w kolejnym powrocie zdobył 14 bramek w 37 meczach i zaprowadził Inter do finału Ligi Mistrzów. Wydawać by się to mogło piękne, bo takie było. Ale sen się skończył.
Formalnie Belg jest ponownie piłkarzem Chelsea. Londyński zespół to chyba ostatnia drużyna, w której chciałby grać. Panuje tam wielki remont, piłkarze odchodzą, a przychodzą nowi. Nikt nie wie na czym stoją, jak będą grali i w jakiej będą formie.
A gdzie w tym wszystkim Lukaku? Na pewno nie przy telefonie. A przynajmniej tak deklarują działacze Interu, którzy twierdzą, że Belg nie odbiera słuchawki. Chcą mu przedstawić ofertę nowego kontraktu, który uczyniłby go ponownie zawodnikiem niebiesko-czarnych. Ale z prasy płyną informacje, że Lukaku chciałby grać w koszulce w pasy, lecz w innych kolorach. Odwieczny wróg Interu, Juventus, ustawia się w krótkiej kolejce po Belga. I to właśnie z nimi ma negocjować Romelu Lukaku. Kibice Interu wyrazili się jasno:
Ci, którzy cię zdradzili, zrobią to ponownie, nie dlatego, że im się to podoba, ale dlatego, że leży to w ich naturze. Romelu, zdradziłeś nas wszystkich, którzy broniliśmy cię w twoim trudnym okresie. Pocałowałeś herb, który jest dla nas wart więcej niż nasze życie, a teraz jak nędzny tani najemnik sprzedajesz się temu, kto da najwięcej
Zdecydowanie nie są to najmilsze słowa, które można usłyszeć od ludzi, którzy kiedyś cię podziwiali. Podczas gry dla Interu, Lukaku pytany o potencjalną grę dla Milanu lub Juventusu udzielił krótkiej odpowiedzi, która brzmiała: „Nigdy, nigdy, nigdy.”
Cóż, najwidoczniej jego wartości uległy delikatnej zmianie. Obecnie dowiadujemy się, że Lukaku jednak chce wznowić rozmowy z Interem. Czyżby telefon zaczął działać? Tego nie wiemy, ale wiemy jedno- wokół osoby Belga zrobiło się spore zamieszanie.
Podsumujmy, bo zbyt łatwo się w tym pogubić, szczególnie w momencie, gdy do gry o jego podpis włączają się drużyny z Arabii.
Lukaku jest zawodnikiem Chelsea. Deklarował, że chce wrócić do Interu. Rozmawiał z Juventusem. Kibice stracili do niego szacunek i nie chcą go w zespole. Możliwe jest odejście do Arabii lub do Włoch, lecz nie wiemy do jakiego zespołu.
Sytuacja wciąż nie jest jasna i klarowna. Okienko transferowe trwać będzie aż do września, więc wszystko może się diametralnie zmieniać w przeciągu paru dni. Miejmy nadzieję, że Romelu odnajdzie swoje miejsce na Ziemi, obojętnie czy to na Bliskim Wschodzie, czy w słonecznej Italii.

