Zinedine Zidane po tym meczu był określany mianem prezydenta. 12 lipca 1998 roku, a zatem dokładnie 25 lat temu, w finale mundialu Francja rozbiła Brazylię 3:0. Zizou strzelił dwa gole, trzeciego tuż przed zakończeniem rywalizacji dołożył Emmanuel Petit.
Mundial wtedy był rozgrywany na francuskiej ziemi. A gospodarze imprezy łatwo rozprawili się z rywalami w fazie grupowej, pokonali trzech przeciwników w grupie C (odpowiednio RPA 3:0, Arabię Saudyjską 4:0 i Danię 2:1). W 1/8 finału rywalizowali z Paragwajem, który pokonali 1:0 po dogrywce. Ćwierćfinał to starcie Francuzów z Włochami. I tym razem „Trójkolorowi” wygrali, zwyciężyli po serii rzutów karnych, w których było 4:3. W półfinale Francuzi trafili na rewelację tamtych finałów mistrzostw świata, czyli Chorwację. Pokonali ją 2:1.
Droga Brazylijczyków do finału
Brazylijczycy wtedy byli w grupie A. Grali z Norwegią, Marokiem, Szkocją. Wygrali dwa pierwsze mecze: 2:1 ze Szkocją i 3:0 z Marokiem, po czym doznali pierwszej porażki – 1:2 z Norwegią. W 1/8 finału Canarinhos bez problemów pokonali Chile 4:1, w ćwierćfinale okazali się lepi od Duńczyków. Po ciekawym meczu pokonali ich 3:2. W półfinale doszło do starcia Brazylii z Holandią, gracze z Ameryki Południowej byli górą 4:2 po serii rzutów karnych. W 90. minutach było 1:1 po golach Ronaldo i Kluiverta.
Zidane źle zaczął turniej
W końcówce drugiego meczu Francji podczas tych mistrzostw z boiska wyrzucono Zidane’a, został ukarany czerwoną kartką, nie potrafił zapanować nad emocjami. W tym turnieju nie strzelał goli, raczej zawodził, ale w porę się przebudził i dwoma trafieniami w finale z Brazylią uszczęśliwił całą Francję.
To był sukces drużyny złożonej z graczy pochodzących z różnych krajów. Wielokulturowa, wieloetniczna drużyna zjednoczyła Francję, a największym bohaterem Francuzów i…Algierczyków był Kabyl Zinedine Zidane. Na Polach Elizejskich poprzednio tak wiele osób świętowało podczas… wyzwolenia Paryża spod okupacji niemieckiej kilka dekad wcześniej. Jakże to wymowne. W tej drużynie grał też choćby Christian Karambeu, gracz pochodzący z Nowej Kaledonii, którego przodkami Francuzi wiele lat wcześniej pogardzali. Dlatego ten zawodnik nie śpiewał „Marsylianki”, ale generalnie po triumfie na mundialu wszelkie resentymenty we Francji zostały odłożone na bok.
Czytaj w GIGA Sport!!!

