Jeśli ktoś 10 czerwca oglądał zawody drwali ekstremalnych po raz pierwszy, na pewno nie będzie to ostatni. Rywalizacja w rotterdamskim porcie stała na kosmicznym poziomie, wióry leciały gęsto, a w ostatnim biegu fani zobaczyli nie tylko rekord świata, ale też trzeci najlepszy czas w historii. Jednym z bohaterów finału był Michał Dubicki.
42-latek jechał do Holandii w wybornej formie. Trzy tygodnie wcześniej w doskonałym stylu wygrał Polish Trophy w Sycowie, w najlepszym biegu uzyskując czas nieco ponad minutę. – Gdyby nie proste błędy, zszedłbym poniżej – przyznał wtedy Dubicki.
Wtedy nakręcał go świeżo upieczony mistrz świata juniorów Szymon Groenwald, a teraz do mocnego wysiłku zmuszał go Jack Jordan z Nowej Zelandii. Obaj panowie od początku zawodów Stihl Timbersports® World Trophy w Rotterdamie pokazali, kto będzie rządził w porcie. Już w rundzie czasowej, to Dubicki i Jordan zajęli dwa pierwsze miejsca.
Prawdziwa zabawa zaczęła się jednak później, bo w kolejnych rundach liczył się nie czas, w jakim wykonało się cztery następujące po sobie konkurencje, a to, kto w danej parze był szybszy.
Polscy kibice z największym spokojem mogli oglądać ćwierćfinał, bo wiedzieli, że w najlepszej czwórce znajdzie się jeden z naszych reprezentantów. Obok siebie na scenie stanęli Dubicki i Jacek Groenwald. Faworytem był ten pierwszy i nie zawiódł, choć po pierwszej konkurencji (Stock saw – zawodnicy pracują takimi samymi pilarkami łańcuchowymi. Po rozgrzaniu silników, pilarki zostają odłożone, a obydwie ręce zawodnika spoczywają na kłodzie drewna. Na dany sygnał, zawodnik odcina od kłody o średnicy 40 cm dwa równoległe krążki drewna) lepszy był Groenwald, ale później siła Dubickiego zaważyła i to on awansował dalej.
Nasz najlepszy drwal był już tylko o krok od osiągnięcia historycznego wyniku, bo nigdy wcześniej żaden zawodnik ze Starego Kontynentu nie stał na podium World Trophy. A że tym razem w szranki stanęło dwóch europejskich drwali, to tym razem można było być pewnym, że to się zmieni.
I znów górą był Dubicki, który nie dał Redmerowi Knolowi z Holandii żadnych szans.
Na koniec kibice zobaczyli to, na co tak naprawdę czekali od samego początku, czyli bezpośredni pojedynek Dubickiego z Jordanem. I jeśli ktoś liczył na show, to się nie zawiódł. To był kosmiczny finał zawodów w Rotterdamie. Obaj panowie szli łeb w łeb, siekiera w siekierę, piła w piłę, ale ostatecznie lepszy o 1,7 sekundy był Nowozelandczyk, który ustanowił nowy rekord świata (53,65 s)! Dubicki skończył z czasem 55,38, co jest trzecim najlepszym wynikiem w historii i jednocześnie rekordem Polski.
Dubicki skończył zawody ze srebrnym medalem i przeszedł do historii, będąc pierwszym Europejczykiem, który stanął na podium zawodów Stihl Timbersports® World Trophy.
1. Jack Jordan (Nowa Zelandia) – 53,65 s
2. Michał Dubicki (Polska) – 55,38 s
3. Jason Lenz (USA) – 1,18 min.

