Bycie bramkarzem w drużynie Czerwonych Diabłów nie jest łatwe. Broni się bowiem bramki jednego z największych klubów świata, a wszystkie występy bramkarzy są dokładnie analizowane przez kibiców, ekspertów i krytyków pod każdym kątem. Obsada bramki Manchesteru United od lat wygląda jak plejada gwiazd. Na linii bramkowej stawali tacy zawodnicy jak na przykład Peter Schmeichel, który swoimi paradami zapewnił sobie pięć tytułów Premier League. Na linii stawał również Francuz, Fabien Barthez, który zagrał dla Manchesteru w 139 spotkaniach. Następnie mamy takie ikony jak Edwin van der Sar, Tim Howard, Victor Valdes czy Sergio Romero. Wszyscy ci panowie słyną ze swojej klasy oraz bycia ostoją bezpieczeństwa z tyłu.
W sezonie 2011/12 pierwszym bramkarzem został David de Gea, sprowadzony z Atletico. Dwudziestolatek od razu stał się pierwszym bramkarzem, a dla Manchesteru zagrał już w 545 meczach, co stawia go na piątym miejscu piłkarzy z największą ilością rozegranych dla klubu spotkań.
Ubiegły sezon de Gea zakończył jako bramkarz z największą ilością czystych kont w lidze. To mogłoby się wydawać dużym sukcesem, lecz na kibiców Manchesteru zadziałało jak kij w mrowisko. Fani zostali podzieleni na dwa obozy: jedna strona uważa de Geę za bramkarza światowej klasy, który gra fenomenalnie na linii i wykazuje się refleksem, często ratując drużynę. Druga strona uważa, że to dzięki szczelnej obronie udawało się zachować czyste konta, a sam de Gea odstaje poziomem od reszty drużyny i nie wpisuje się w nowoczesną koncepcję.
W Manchesterze City i w Liverpoolu widzimy bramkarzy, którzy świetnie grają nogami i są często stawiani w roli pierwszego rozgrywającego. Rozpoczynanie ataków należy do ich mocnych stron, a jest to cenione w nowoczesnej piłce. Gra nogami de Gei nie przynosi nic dobrego. Widzimy częste wykopy gdzieś w kierunku bramki przeciwnika, lecz są one nieskuteczne i z pewnością nie pomagają drużynie. Faktem jest, że gra nogami hiszpańskiego bramkarza i tak uległa poprawie w stosunku do poprzedniego sezonu, aczkolwiek jak na tacy widać, że nie jest jeszcze na wystarczającym poziomie. A cierpliwość się kończy. Poniżej kompilacja nieskutecznych zagrań z meczu finałowego rozgrywek Pucharu Anglii.
De Gea vs City – Farewell game pic.twitter.com/dCBoMAmKRw
— J…. (@yehblitzed) June 3, 2023
Dodatkową presję wywołuje otwarte już okienko transferowe. Drużyna Manchesteru United potrzebuje wzmocnień, a pozycja de Gei wydaje się być zagrożona. Łączeni z klubem są między innymi Portugalczyk Diogo Costa czy David Raya z Brentford. Trzeba przyznać, że obu panom do twarzy z diabełkiem na piersi.
Otwartą sprawą zostaje jeszcze sytuacja Deana Herndersona, bramkarza Manchesteru wypożyczonego do Nottingham Forest. Był on niezadowolony ze swojej poprzedniej pozycji w klubie, gdzie grywał czasami w pucharach. Po grze młodego Anglika możemy stwierdzić, że rozumie on nowoczesną piłkę i bierze na siebie presję bycia dodatkowym obrońcą i rozgrywającym. Gra nogami to jego atut, a swój kunszt bramkarski pokazał w sezonie 2019/20, gdy był wypożyczony do Sheffield United i uratował tę drużynę przed spadkiem.
David de Gea w barwach Hiszpanii swój ostatni mecz rozegrał w październiku 2020 roku, przegrywając z reprezentacją Ukrainy 1:0. Obecnie nie jest powoływany do kadry, być może przez swój nieco oldschoolowy styl gry.
Luis Enrique (selekcjoner hiszpańskiej kadry) mówił:
„Chcę mieć trzech bramkarzy pierwszej drużyny i wydaje mi się, że teraz ich mam. Bramkarz powinien rozpoczynać akcje i wypracować pierwszą przewagę, musi dominować w powietrzu. Potrzebuję bramkarza, który wprowadzi spokój.”
Luis Enrique o sytuacji bramkarzy w kadrze
Czy David de Gea jest wystarczająco dobry, by zostać w klubie? Ciężko stwierdzić.
Czy już nie daje rady i powinien odejść? Również ciężko stwierdzić.
Plotki mówią, że odrzucił lukratywną ofertę z Arabii i cały czas chce walczyć o pierwszy skład w obecnym zespole. Sytuacja potencjalnych nowych bramkarzy również stoi pod znakiem zapytania, gdyż wiele klubów jest nimi zainteresowanych. Całe szczęście, wszystkiego dowiemy się w ciągu najbliższych tygodni. Prawdopodobnie część fanów Czerwonych Diabłów będzie niezadowolona, obojętnie czy de Gea zostanie, czy też nie.
Plakat Erlinga Haalanda w najnowszym GIGA!

